sobota, 13 czerwca 2015


Bez szamponu da się żyć(?)

 
Po raz pierwszy usłyszałam o pomyśle nie używania szamponu do włosów jakieś 15 lat temu w USA. Wtedy pomyślałam, że to pomysł wariatów, którzy może chcą być oryginalni, a może zaoszczędzić na szamponie. Nie zgłębiłam tematu zupełnie wyśmiewając pomysł, a teraz wiem jak bardzo się myliłam.


Trend "no poo" (od "od shampoo") czyli nie używających szamponu jest coraz bardziej popularny. Sama do niego dołączyłam prawie rok temu :) To, co mnie skłoniło do wypróbowania tej metody na mojej skórze, były oczywiście bardzo zachwalane efekty niestosowania szamponów. Cóż, w końcu ten wynalazek, jaki znamy w obecnej formie sprzedawany jest dopiero od XXw.
Zdecydowałam się na eksperyment, bo w końcu nic nie stało na przeszkodzie - całe dnie mogłam ukryć swoje włosy (np. pod czapką)...
Bez szamponu, czyli jak myjemy włosy?
Bez szamponu, nie znaczy, że nie myjemy włosów. Myjemy je, ale mniej agresywnymi detergentami, albo bez detergentów, albo odwarem z ziół.
Nie polecam octu, bo może bardzo osłabić włosy, a nawet je zniszczyć. Podobnie soda oczyszczona, choć chyba mniej agresywna.
Moje włosy są bardzo cienkie, skóra głowy szybko się przetłuszcza, ale jest jednocześnie sucha, więc dobieram odpowiednią kurację. Samo mycie wodą się u mnie po prostu nie sprawdziło, bo po kilkutygodniowym eksperymencie moje włosy były po prostu tłuste i zmuszona byłam zastosować coś, co by usunęło nadmiar sebum bez wysuszania skóry i niszczenia włosów.
Obecnie do mycia głowy używam nawilżającego, naturalnego mydła. To mydło jako jedno z niewielu nie podrażnia mojego ciała, więc używam je do mycia nie tylko głowy.
Oprócz tego używam zaparzonych ziół czy innych mikstur:
1. Pokrzywa to mój numer jeden. Działa cuda. Efekt to puszyste włosy, jak z reklamy.
2. Lawenda. Nie odczuwam jakiejś nadzwyczajnej różnicy po niej, ale ma bardzo szerokie działanie np. przeciw łupieżowe. Tak czy owak, pozostawia piękny zapach we włosach.
3. Woda z miodem. Włosy są bardzo ładne po niej i odczuwalnie "czyste," porządnie umyte.
4. Jajko. U mnie sprawdza się białko - zostawiam je na ok. 5-10 minut, a później zwilżam włosy i myję je ciepłą ale nie gorącą wodą. Wytwarza się piana i włosy są świetnie umyte.
Chociaż z obecnego punktu widzenia nie widzę, aby dokonała się tu rewolucja, nie wróciłabym już do zwykłego szamponu. Dlaczego? Właśnie z powodu efektów nie używania szamponu na włosach. Moje włosy nigdy się nie układały, zawsze opadały i przylegały do głowy, a pomagał trochę lakier, którego z resztą nie używam już od 2 lat, ale teraz nie mam nawet takiej potrzeby. Pomagał jeszcze drogi zabieg "stylingu" ale teraz tego też nie potrzebuję. Spędzam też nie więcej niż średnio 5 minut dziennie na całej pielęgnacji i czesaniu włosów. Muszę się przyznać, że zdarzają się dni, kiedy w ogóle nie czeszę włosów - po prostu je szybko spinam i gotowe :)

 


0 comments:

Prześlij komentarz