Bez szamponu da się żyć(?)
Po
raz pierwszy usłyszałam o pomyśle nie używania szamponu do włosów jakieś 15 lat
temu w USA. Wtedy pomyślałam, że to pomysł wariatów, którzy może chcą być
oryginalni, a może zaoszczędzić na szamponie. Nie zgłębiłam tematu zupełnie
wyśmiewając pomysł, a teraz wiem jak bardzo się myliłam.
Trend
"no poo" (od "od shampoo") czyli nie używających szamponu
jest coraz bardziej popularny. Sama do niego dołączyłam prawie rok temu :) To,
co mnie skłoniło do wypróbowania tej metody na mojej skórze, były oczywiście
bardzo zachwalane efekty niestosowania szamponów. Cóż, w końcu ten wynalazek,
jaki znamy w obecnej formie sprzedawany jest dopiero od XXw.
Zdecydowałam
się na eksperyment, bo w końcu nic nie stało na przeszkodzie - całe dnie mogłam
ukryć swoje włosy (np. pod czapką)...
Bez
szamponu, czyli jak myjemy włosy?
Bez
szamponu, nie znaczy, że nie myjemy włosów. Myjemy je, ale mniej agresywnymi
detergentami, albo bez detergentów, albo odwarem z ziół.
Nie
polecam octu, bo może bardzo osłabić włosy, a nawet je zniszczyć. Podobnie soda
oczyszczona, choć chyba mniej agresywna.
Moje
włosy są bardzo cienkie, skóra głowy szybko się przetłuszcza, ale jest
jednocześnie sucha, więc dobieram odpowiednią kurację. Samo mycie wodą się u
mnie po prostu nie sprawdziło, bo po kilkutygodniowym eksperymencie moje włosy
były po prostu tłuste i zmuszona byłam zastosować coś, co by usunęło nadmiar
sebum bez wysuszania skóry i niszczenia włosów.
Obecnie
do mycia głowy używam nawilżającego, naturalnego mydła. To mydło jako jedno z
niewielu nie podrażnia mojego ciała, więc używam je do mycia nie tylko głowy.
Oprócz
tego używam zaparzonych ziół czy innych mikstur:
1.
Pokrzywa to mój numer jeden. Działa cuda. Efekt to puszyste włosy, jak z
reklamy.
2.
Lawenda. Nie odczuwam jakiejś nadzwyczajnej różnicy po niej, ale ma bardzo
szerokie działanie np. przeciw łupieżowe. Tak czy owak, pozostawia piękny
zapach we włosach.
3.
Woda z miodem. Włosy są bardzo ładne po niej i odczuwalnie "czyste,"
porządnie umyte.
4.
Jajko. U mnie sprawdza się białko - zostawiam je na ok. 5-10 minut, a później
zwilżam włosy i myję je ciepłą ale nie gorącą wodą. Wytwarza się piana i włosy
są świetnie umyte.
Chociaż
z obecnego punktu widzenia nie widzę, aby dokonała się tu rewolucja, nie wróciłabym
już do zwykłego szamponu. Dlaczego? Właśnie z powodu efektów nie używania
szamponu na włosach. Moje włosy nigdy się nie układały, zawsze opadały i
przylegały do głowy, a pomagał trochę lakier, którego z resztą nie używam już
od 2 lat, ale teraz nie mam nawet takiej potrzeby. Pomagał jeszcze drogi zabieg
"stylingu" ale teraz tego też nie potrzebuję. Spędzam też nie więcej
niż średnio 5 minut dziennie na całej pielęgnacji i czesaniu włosów. Muszę się
przyznać, że zdarzają się dni, kiedy w ogóle nie czeszę włosów - po prostu je
szybko spinam i gotowe :)


Prześlij komentarz