niedziela, 28 czerwca 2015



Nauka korzystania z nocnika


Nie taka straszna, jak o niej mówią



Przygotowałam się do tej nauki solidnie: zaopatrzyłam się w poradnik, który rytualnie czytałam przez kilka miesięcy, dziecko zaczęłam przyzwyczajać (?!) do nocniczka po skończeniu roku…   J

A teraz o tym jak było naprawdę.
Rzeczywiście, Emy dostała nocnik na pierwsze urodziny i nawet czując się zobowiązana, wytłumaczyłam jej kilka razy do czego służy, po czym odstawiłyśmy go w kąt na pół roku. Tematem nauki korzystania z nocnika również nie zaprzątałyśmy sobie głowy.

Od kiedy skończyła 18 miesięcy coraz częściej zaczęłam się zastanawiać nad odpieluchowaniem jej, zwłaszcza że dawała mi do zrozumienia, że chciałaby się pożegnać z pieluchą. Byłam trochę sceptycznie nastawiona i jeszcze nie do końca na to gotowa. Coraz mocniej akcentowała, że nie pozwoli założyć sobie pieluchy i po kilku tygodniach batalii pozwoliłam jej spróbować… Zbuntowana biegała nago po całym domu głośno protestując, sprytnie unikając mnie, abym nie mogła jej założyć tej pieluchy.

Jednak na pytanie gdzie się idzie sikać dziecko elokwentnie wskazywało na nocnik, który już zdążyłam położyć w centralnym miejscu w pokoju dziennym. Oczywiście, dziecko nie mogło zdążyć dotrzeć do niego kiedy nadchodził na to czas. To był ciężki wieczór. W popłochu zaczęłam szukać informacji w bibliotece internetowej i sprawdzonych portalach na temat odpieluchowania dziecka. Najbardziej podobała mi się metoda 3 dniowa, kiedy to całkowicie porzucamy pieluchy, a przez pierwsze prawie 2 dni przebywamy w przygotowanym do tego odpowiednio domu, obserwujemy dziecko i pomagamy mu. Postanowiłam wypróbować troszkę łagodniejszą formę wybierając najlepsze pomysły z tego typu metod. Na zamówienie książek dla dzieci w tym temacie nie było już czasu. Przygotowaliśmy dom:

- usunęliśmy z podłóg dywany,

- przygotowaliśmy ściereczki do mycia podłóg

- ustawiliśmy nocnik w miejscu, gdzie najczęściej bawi się dziecko.

 

Pierwszy Dzień Nauki

Jak zawsze wyszliśmy z dzieckiem na poranny spacer, ale po powrocie i po przekąsce, ku jej wielkiej uciesze, zdjęliśmy jej pieluchę i pozwoliliśmy dziecku biegać bez ubrania po domu. Jak się można było spodziewać, dziecko przez cały dzien oznajmiało o potrzebie „po fakcie.”

Na drzemki i noce zakładaliśmy dziecku pieluchę.

Po tym dniu wydawało mi się, że to nie ma sensu.

Drugi Dzień Nauki

Za to w następnym dniu po śniadaniu nasze dziecko skierowało się do nocnika głośno i dumnie oznajmiając „si.” Ku naszemu zdumieniu i radości dziecko ewidentnie potrafiło korzystać z nocnika! I tak przez cały dzień prawie za każdym razem.

Po południu spakowałam nocnik i poszłyśmy na spacer. Dziecko zapominało o nocniku i moczyło spodnie zwłaszcza kiedy było czymś zaabsorbowane.

Trzeci Dzień Nauki

Nastąpił regres i częściej niż w nocniku wszystko lądowało poza. Zmęczona, znowu zaczęłam wątpić. Stało się to bardzo uciążliwe, więc długo się nie zastanawiając, zamówiłam majtki treningowe. Przy okazji na wyjścia zamówiłam składany nocnik (Potette). O ile to drugie okazało się hitem, o tyle to pierwsze zbędnym wydatkiem…

Czwarty Dzień Nauki…

Wszystko wróciło do normy, tzn. dziecko od tej pory sygnalizowało potrzebie, w domu samo wychodziło „do toalety,” a niemiłe niespodzianki zdarzają się już rzadko od tej pory. Zazwyczaj dzieje się tak kiedy dziecko bardzo czymś zajęte po prostu nie ma czasu pójść do toalety. W takich momentach sprawdza się intuicja rodzica, który czujnie podąża za biegającym dzieckiem z nocnikiem i w odpowiednim momencie szybko załatwia sprawę (przygotowując dziecko do skorzystania z „toalety”).

 

Sukces i Nowy Etap

Czujemy, że przeszliśmy już do nowego etapu i obecnie po miesiącu bez pieluch (poza drzemką i nocą) czuję jak daleko jest to już poza nami.
Wiem, jak trudna i stresująca jest to nauka dla dziecka, ale dzięki temu, że zaczęliśmy w odpowiednim dla dziecka momencie, było nam łatwiej, a dla niej było to naturalne przejście do nowego etapu. Te kilka dni nauki wydawały mi się ogromnie ciężkie, bo się bałam, ale patrząc na nie z obecnej perspektywy, wszystkim życzę takiej nauki, może tylko mniej stresującej dla rodziców J

0 comments:

Prześlij komentarz