Nauka korzystania z nocnika
Nie taka straszna, jak o niej mówią
Przygotowałam się do tej nauki solidnie: zaopatrzyłam się w
poradnik, który rytualnie czytałam przez kilka miesięcy, dziecko zaczęłam
przyzwyczajać (?!) do nocniczka po skończeniu roku… J
A teraz o tym jak było naprawdę.
Rzeczywiście, Emy dostała nocnik na pierwsze urodziny i nawet czując się zobowiązana, wytłumaczyłam jej kilka razy do czego służy, po czym odstawiłyśmy go w kąt na pół roku. Tematem nauki korzystania z nocnika również nie zaprzątałyśmy sobie głowy.
Rzeczywiście, Emy dostała nocnik na pierwsze urodziny i nawet czując się zobowiązana, wytłumaczyłam jej kilka razy do czego służy, po czym odstawiłyśmy go w kąt na pół roku. Tematem nauki korzystania z nocnika również nie zaprzątałyśmy sobie głowy.
Od kiedy skończyła 18 miesięcy coraz częściej zaczęłam się
zastanawiać nad odpieluchowaniem jej, zwłaszcza że dawała mi do zrozumienia, że
chciałaby się pożegnać z pieluchą. Byłam trochę sceptycznie nastawiona i
jeszcze nie do końca na to gotowa. Coraz mocniej akcentowała, że nie pozwoli
założyć sobie pieluchy i po kilku tygodniach batalii pozwoliłam jej spróbować…
Zbuntowana biegała nago po całym domu głośno protestując, sprytnie unikając
mnie, abym nie mogła jej założyć tej pieluchy.
Jednak na pytanie gdzie się idzie sikać dziecko elokwentnie
wskazywało na nocnik, który już zdążyłam położyć w centralnym miejscu w pokoju
dziennym. Oczywiście, dziecko nie mogło zdążyć dotrzeć do niego kiedy
nadchodził na to czas. To był ciężki wieczór. W popłochu zaczęłam szukać
informacji w bibliotece internetowej i sprawdzonych portalach na temat
odpieluchowania dziecka. Najbardziej podobała mi się metoda 3 dniowa, kiedy to
całkowicie porzucamy pieluchy, a przez pierwsze prawie 2 dni przebywamy w
przygotowanym do tego odpowiednio domu, obserwujemy dziecko i pomagamy mu.
Postanowiłam wypróbować troszkę łagodniejszą formę wybierając najlepsze pomysły
z tego typu metod. Na zamówienie książek dla dzieci w tym temacie nie było już
czasu. Przygotowaliśmy dom:
- usunęliśmy z podłóg dywany,
- przygotowaliśmy ściereczki do mycia podłóg
- ustawiliśmy nocnik w miejscu, gdzie najczęściej bawi się
dziecko.
Pierwszy Dzień Nauki
Jak zawsze wyszliśmy z dzieckiem na poranny spacer, ale po
powrocie i po przekąsce, ku jej wielkiej uciesze, zdjęliśmy jej pieluchę i
pozwoliliśmy dziecku biegać bez ubrania po domu. Jak się można było spodziewać,
dziecko przez cały dzien oznajmiało o potrzebie „po fakcie.”
Na drzemki i noce zakładaliśmy dziecku pieluchę.
Po tym dniu wydawało mi się, że to nie ma sensu.
Drugi Dzień Nauki
Za to w następnym dniu po śniadaniu nasze dziecko skierowało się
do nocnika głośno i dumnie oznajmiając „si.” Ku naszemu zdumieniu i radości
dziecko ewidentnie potrafiło korzystać z nocnika! I tak przez cały dzień prawie
za każdym razem.
Po południu spakowałam nocnik i poszłyśmy na spacer. Dziecko
zapominało o nocniku i moczyło spodnie zwłaszcza kiedy było czymś
zaabsorbowane.
Trzeci Dzień Nauki
Nastąpił regres i częściej niż w nocniku wszystko lądowało poza.
Zmęczona, znowu zaczęłam wątpić. Stało się to bardzo uciążliwe, więc długo się
nie zastanawiając, zamówiłam majtki treningowe. Przy okazji na wyjścia zamówiłam
składany nocnik (Potette). O ile to drugie okazało się hitem, o tyle to
pierwsze zbędnym wydatkiem…
Czwarty Dzień Nauki…
Wszystko wróciło do normy, tzn. dziecko od tej pory
sygnalizowało potrzebie, w domu samo wychodziło „do toalety,” a niemiłe niespodzianki
zdarzają się już rzadko od tej pory. Zazwyczaj dzieje się tak kiedy dziecko
bardzo czymś zajęte po prostu nie ma czasu pójść do toalety. W takich momentach
sprawdza się intuicja rodzica, który czujnie podąża za biegającym dzieckiem z
nocnikiem i w odpowiednim momencie szybko załatwia sprawę (przygotowując
dziecko do skorzystania z „toalety”).
Sukces i Nowy Etap
Czujemy, że
przeszliśmy już do nowego etapu i obecnie po miesiącu bez pieluch (poza drzemką
i nocą) czuję jak daleko jest to już poza nami.
Wiem, jak trudna i
stresująca jest to nauka dla dziecka, ale dzięki temu, że zaczęliśmy w
odpowiednim dla dziecka momencie, było nam łatwiej, a dla niej było to naturalne
przejście do nowego etapu. Te kilka dni nauki wydawały mi się ogromnie ciężkie,
bo się bałam, ale patrząc na nie z obecnej perspektywy, wszystkim życzę takiej
nauki, może tylko mniej stresującej dla rodziców J
Prześlij komentarz