Co Dać Dziecku?
Kiedy
zdecydowałam się na posiadanie potomstwa, może i nie miałam pojęcia o
pielęgnacji noworodka, ale miałam wiele wnikliwych przemyśleń na temat
wychowywania dziecka. Liczyłam się z tym, że dziecko będzie miało potrzeby,
które jako rodzic, będę musieć zaspokajać. Bardzo się bałam, że mogłabym temu
zadaniu nie sprostać. Trudno jest dać dziecku to, czego najbardziej potrzebuje.
Sama jako dziecko
bardzo dużo się zastanawiałam nad swoją dolą, dolą innych dzieci, swoją
rodziną, zadawałam sobie mnóstwo pytań, obserwowałam rodziców, dzieci i
szukałam odpowiedzi. Nie uważałam się za szczęśliwe dziecko i powiedziałam
sobie, że nie chcę mieć dzieci, jeśli mają być tak, jak ja, nie w pełni
szczęśliwe. Ale dzięki takiemu stanowi mogłam sformułować swoją teorię na temat
wychowania dziecka. Dzięki temu miałam dość sprecyzowany plan jaką chcę być
mamą.
Wiedziałam, że aby
być dobrą mamą muszę bezwzględnie poświęcić dziecku czas, dużo cennego czasu,
za który nie dostanę wynagrodzenia materialnego. Zmiana stylu życia i
środowiska w jakim żyjemy obecnie zmieniła także sposób, w jaki poświęcamy czas
dziecku. Już nie „wystarczy” sprzątać,
gotować i zajmować się dziećmi, które sporą część czasu są w stanie zająć się
same sobą na podwórku, u sąsiadów, z rodzeństwem, z innymi dziećmi z podwórka.
Teraz należy przede wszystkim zaplanować czas dziecka, które w większości
przypadków nie ma „podwórka,” ani innych dzieci z podwórka, z którymi mogłoby
godzinami biegać… A gdzie tu jeszcze gotowanie i reszta?
Często
widzę zmęczonych rodziców, których dzieci próbują zwrócić na siebie uwagę, a
oni np. siedzą na ławeczce na placu zabaw i zajęci telefonem, od czasu do czasu
machają do dziecka w odpowiedzi na jego nawoływania. Łatwo osądzać, ale ja
wiem, że to są wspaniali rodzice. Przychodzą z dzieckiem na plac zabaw, by ono
miało kontakt z innymi dziećmi, by się odświeżyło, pobawiło i na pewno nie jest
im obojętne jak się czują ich dzieci, ale są po prostu bardzo zajęci, bo poza
24 h, w tym 12h czynną opieką nad dzieckiem w ciągu doby, mają też swoje sprawy
do załatwienia, albo po prostu są zmęczeni. A może są zmęczeni po pracy i mają
jeszcze zakupy do zrobienia, ale ich pociechy marzą o tym placu więc trzeba
osiągnąć kompromis z korzyścią dla dziecka.
Na
koniec smutne podsumowanie. Niestety swój czas musimy przeliczyć na walutę i to
właśnie od tego ile i w jaki sposób będziemy w stanie funkcjonować bez
zarabiania, tyle będziemy mogli poświęcić czasu dziecku, bo przecież musimy
kupować (np. zabawki). Czasem będzie to 2, a czasem 10h dziennie…
Najważniejsze, że jesteśmy tego świadomi, doceniamy to, co mamy i dążymy do
równowagi.
Z
własnego doświadczenia wiem, że rodzica zastąpić można, ale wtedy zastąpiony
rodzic nie będzie już tym, czym powinien być. Dlatego przed świętami nie
martwię się o to, jakie prezenty kupię. Niczego nie muszę kupować, bo daję to,
czego moje dziecko pragnie najbardziej.
Martwi mnie tylko
to, że może nie zawsze będę mogła dziecku dać tego, czego ono najbardziej
potrzebuje.


Prześlij komentarz