Tak, to prawda.
Nie czytam dziecku codziennie. Mało tego, nie czytałam jej bajek w ogóle
przez pierwsze 8 miesięcy, a teraz nawet raz w tygodniu. Wiem, wiem… wielkie
kampanie itp. Powinnam się czuć winna, że robię dziecku krzywdę,
a przynajmniej tak mi próbują wmówić sprzedawcy. Do
wszystkich tych, którzy wmawiają „nieczytającym” rodzicom, że są złymi
rodzicami mam żal. Nie zastanawiają się jaką krzywdę wyrządzają generalizując i
patrząc na temat bez jego wgłębiania.
Wracając do początku, akurat to
czytanie dziecku miałam zaplanowane przed jego narodzinami. Nie miałam niestety
możliwości zakupu tych książeczek wcześniej z powodu problemów zdrowotnych w
ostatnich miesiącach ciąży – nie mogłam wyjść na zakupy, bo nie mogłam nawet
wstać normalnie. Toteż, temat książeczek przypomniał mi się w pierwszych
miesiącach po narodzinach córeczki, kiedy już odzyskiwałam siły, ale nadal
daleko mi było do normalnego funkcjonowania. Tak więc, minęły pierwsze trzy
miesiące, a dziecko stawało się coraz ciekawsze świata.
W pewnym momencie tato, głowa rodziny, zdecydował, że
będzie czytał córeczce „Muminki.” Wyciągnął dużego formatu piękna grubą księgę,
rozłożył ją, wygodnie zasiadł obok bawiącego się dziecka, nabrał powietrza i
„bam!” Małe rączki wypróbowały na książce prawa fizyki.
Wszystkie próby czytania dziecku w następnych
miesiącach kończyły się fiaskiem z efektem np. porwanych kartek albo zupełnej
ignorancji ze strony malca, który chciał się wtedy głośno bawić. Ostatnią
rzeczą, którą nasze dziecko było zainteresowane było słuchanie bajek! W
zasadzie, z paroma wyjątkami, tak jest do dzisiaj (2 lata).
Zastanawiając się nad tą sytuacją
doszłam do wniosku, że dziecko ma rację J
To tak, jak ktoś chciał by mi czytać codziennie rozdział książki po chińsku.
Czy nauczyłabym się chińskiego w ten sposób? Nie można zaprzeczyć faktowi, że
czytanie niemowlakom może być świetnym uzupełnieniem
codziennych interakcji o ile jest to czytanie czegoś, co jest dostosowane do
możliwości maleństwa, ale czytanie nie zastąpi mądrych rozmów z rodzicami
dostosowanych do sytuacji. Zapewne większość niemowlaków będzie też reagować
naturalnie w sposób podobny do mojego dziecka. Takie dziecko nie jest w stanie
skupić uwagi na dłużej niż parę minut i słuchać czegoś, co odnosi się do
niewiadomo czego. Zatem czytanie dla czytania sensu nie ma. Czytanie
niemowlakowi zastąpiłabym oglądaniem ciekawych zdjęć, fotografii, a nawet
książek z historiami i wyjaśnianiem i opowiadaniem… Cierpliwość popłaci, bo
przyjdzie moment kiedy dziecko jeszcze zostanie molem książkowym albo
przynajmniej zaciekawi się słuchaniem jak ktoś mu czyta, ale wszystko w
odpowiednim momencie.

Prześlij komentarz