niedziela, 3 stycznia 2016


 
 

        Tak, to prawda. Nie czytam dziecku codziennie. Mało tego, nie czytałam jej bajek w ogóle przez pierwsze 8 miesięcy, a teraz nawet raz w tygodniu. Wiem, wiem… wielkie kampanie itp. Powinnam się czuć winna, że robię dziecku krzywdę,

a przynajmniej tak mi próbują wmówić sprzedawcy. Do wszystkich tych, którzy wmawiają „nieczytającym” rodzicom, że są złymi rodzicami mam żal. Nie zastanawiają się jaką krzywdę wyrządzają generalizując i patrząc na temat bez jego wgłębiania.

 

Wracając do początku, akurat to czytanie dziecku miałam zaplanowane przed jego narodzinami. Nie miałam niestety możliwości zakupu tych książeczek wcześniej z powodu problemów zdrowotnych w ostatnich miesiącach ciąży – nie mogłam wyjść na zakupy, bo nie mogłam nawet wstać normalnie. Toteż, temat książeczek przypomniał mi się w pierwszych miesiącach po narodzinach córeczki, kiedy już odzyskiwałam siły, ale nadal daleko mi było do normalnego funkcjonowania. Tak więc, minęły pierwsze trzy miesiące, a dziecko stawało się coraz ciekawsze świata.

W pewnym momencie tato, głowa rodziny, zdecydował, że będzie czytał córeczce „Muminki.” Wyciągnął dużego formatu piękna grubą księgę, rozłożył ją, wygodnie zasiadł obok bawiącego się dziecka, nabrał powietrza i „bam!” Małe rączki wypróbowały na książce prawa fizyki.

Wszystkie próby czytania dziecku w następnych miesiącach kończyły się fiaskiem z efektem np. porwanych kartek albo zupełnej ignorancji ze strony malca, który chciał się wtedy głośno bawić. Ostatnią rzeczą, którą nasze dziecko było zainteresowane było słuchanie bajek! W zasadzie, z paroma wyjątkami, tak jest do dzisiaj (2 lata).
 

Zastanawiając się nad tą sytuacją doszłam do wniosku, że dziecko ma rację J To tak, jak ktoś chciał by mi czytać codziennie rozdział książki po chińsku. Czy nauczyłabym się chińskiego w ten sposób? Nie można zaprzeczyć faktowi, że czytanie niemowlakom może być świetnym uzupełnieniem codziennych interakcji o ile jest to czytanie czegoś, co jest dostosowane do możliwości maleństwa, ale czytanie nie zastąpi mądrych rozmów z rodzicami dostosowanych do sytuacji. Zapewne większość niemowlaków będzie też reagować naturalnie w sposób podobny do mojego dziecka. Takie dziecko nie jest w stanie skupić uwagi na dłużej niż parę minut i słuchać czegoś, co odnosi się do niewiadomo czego. Zatem czytanie dla czytania sensu nie ma. Czytanie niemowlakowi zastąpiłabym oglądaniem ciekawych zdjęć, fotografii, a nawet książek z historiami i wyjaśnianiem i opowiadaniem… Cierpliwość popłaci, bo przyjdzie moment kiedy dziecko jeszcze zostanie molem książkowym albo przynajmniej zaciekawi się słuchaniem jak ktoś mu czyta, ale wszystko w odpowiednim momencie.
0 comments:

Prześlij komentarz