P l a n y,
a
R z e c z y w i s t o ś ć
po Narodzinach Dziecka
Pamiętam jak snułam plany o tym, co będę
robić kiedy urodzę dziecko i jak szybko wrócę do formy. Teraz tamte plany zdają
mi się naiwne, a hasła typu: po urodzeniu dziecka wszystko można kontynuować jak wcześniej, nie
adekwatne do rzeczywistości. Zadziwiają mnie super kobiety, które opowiadają
jak to z dzieckiem studiują, pracują i osiągają swoje cele.
Takich cudów nie
potrafię robić. Wystarczy, że jestem pełnoetatową mamą. A być mamą na etacie to
więcej niż 8 godzin dziennie pracować z dzieckiem/nad dzieckiem, do tego
zajmować się domem. Łatwo policzyć, że nie ma w tym grafiku szansy na włączenie
indywidualnych zajęć, jak pójście na studia, chyba, że dziecko zostawia się pod
czyjąś opieką, ale wtedy mówienie o tym, że zrobiło się te studia itd. z
dzieckiem „pod pachą” to już zmiana faktów. Takie stwierdzenia są w moim mniemaniu
jakiegoś rodzaju nadużyciem i są krzywdzące dla mam, które nie mają możliwości
pozostawienia małego dziecka pod czyjąś opieką jeśli chcą realizować swoje
plany, swoje studia itp., zwłaszcza jeśli jest to kilkadziesiąt godzin w
tygodniu. Oczywiście mamom zajmującym się czymś poza opieką nad dzieckiem jest
ciężko, ale to jest inny temat…
Nie, macierzyństwo aktywne to nie skupianie się na
potrzebach mamy i realizowanie jej celów zawodowych i tym podobnych. Kiedy nie
byłam jeszcze mamą znajoma znajomej powiedziała mi, że wychowywanie dziecka to
„trzy lata wyjęte z życiorysu.” Pomyślałam, że bardzo przesadza i po namyśle
przyznałam, że może zgodzę się co do roku wyjętego z życiorysu, może nieco
więcej, ale trzy lata? Teraz widzę, że trzy lata mamy poświęcone opiece nad
dzieckiem, planowaniem jego czasu, planowaniem odpowiednich zajęć i podążanie
za realizacją tych celów, nie jest nawet minimum czasu, jaki wyobrażam sobie
spędzić z dzieckiem, żeby było idealnie. Rzeczywiście, nie muszę już być przy
dziecku 24h/dobę, jak w pierwszym roku i czas, jaki mogę dziecko zostawić pod
opieką osób trzecich stale się wydłuża, co daje mi większą swobodę, ale daleko
mi na razie do realizowania swoich celów, jak za dawnych czasów. Przecież nawet
nie mogę się położyć, odpocząć i zrelaksować kiedy mam na to ochotę!
Czasem myślę, że było by mi łatwiej, gdybyśmy mieli
dziadków do (nawet częściowej) dyspozycji. Ten system sprawdza się idealnie w
Polsce, z tego co widzę, ale cóż, nie wszyscy mają to szczęście.
Nie
prowadzę dokładnych statystyk, choć może powinnam, ale w ciągu pierwszego pół
roku życia dziecka, wyszłam z domu 4 razy bez niego, za każdym razem wracając
do godziny czasu. W późniejszym czasie było to już coraz więcej i nieco
dłuższych wyjść, proporcjonalnie do wieku dziecka J W zeszłym
tygodniu po raz pierwszy od 3 lat wybrałam się do Fitness Klubu. Zobaczyłam, że
przydałoby się popracować nad formą jak za dawnych czasów, tylko ten mój czas
wolny…

Prześlij komentarz