piątek, 12 lutego 2016


Decyzja o dwujęzyczności naszego dziecka nigdy nie była przełomem... Po prostu w domu mówiliśmy w języku angielskim, więc kiedy pojawiło się nasze dziecię, niczego nie zmienialiśmy, ale zaczęliśmy się zastanawiać nad konsekwencjami tego, że nasze dziecko będzie miało styczność z dwoma językami na raz.
 
Właściwie, na początku głównie z językiem angielskim. Znajomi w Polsce, znając naszą sytuację lingwistyczną, pytali jakie rozwiązanie wprowadzamy, ale na odpowiedź, że niczego nie zmieniamy, nie przypominam sobie niezwykłego entuzjazmu. Za to anglojęzyczni znajomi otwarcie cieszyli się i wspierali nas od początku. Natomiast dwujęzyczni znajomi zwłaszcza ci z dwujęzycznymi dziećmi byli dla nas głównym źródłem wiedzy praktycznej.

      Już teraz, kiedy nasze dziecko ma ponad dwa lata, zaczynam zbierać laury tej decyzji J Przekonaliśmy wszystkich znanych mi sceptyków, że warto było, a potwierdzeniem są słowa znajomych, przede wszystkim tych z Polski: „Super! Dziewczyna nie będzie się już musieć uczyć angielskiego.” To stwierdzenie bardzo trafnie opisuje ogólnie sytuację dwujęzycznych (i wielojęzycznych) dzieci, bo takie dzieci nie uczą się języka, (tak, jak w przypadku języka obcego), ale go nabywają (tak jak te osoby, które są jednojęzyczne). Z osobistego punktu widzenia, cieszę się, że mogę dać swojemu dziecku to, co kiedyś sama otrzymałam i co czyni mnie szczęśliwszym człowiekiem,  a niewątpliwie dwujęzyczność to jeden z takich niezwykłych darów, jakie kiedyś otrzymałam. Chciałabym też pomóc rodzicom, którzy chcieliby wychowywać albo wychowują dzieci dwujęzyczne, dlatego będę co jakiś czas zamieszczać pomocne materiały i artykuły oraz odpowiedzi na Wasze najczęstsze pytania.  
 
2 comments:
Anonimowy pisze...

Gratuluję odważnej decyzji i życzę dalszych sukcesów w wychowaniu pociechy!!!

Anonimowy pisze...

Dziękuję! Nie jest łatwo, ale chyba rzeczywiście sobie radzę (nieźle). :)

Prześlij komentarz