Zakupy Mamy
Praca czy relaks?
Spontaniczne
zakupy są zdecydowanie nie dla mnie. Każdy wybór produktów, zwłaszcza dla mojej
córeczki, jest trudny i zajmuje mi wiele godzin, a nawet dni spędzonych na
porządnym researchu. A więc zakupy są dla mnie raczej ciężką pracą, niż jakby
tego chcieli reklamujący się producenci, przyjemnością i odprężeniem.
Mam
wysokie wymagania względem wszystkich produktów których używam, więc wolę już
spędzić więcej czasu na dokształceniu się z zakresu użytkowania jakiegoś
produktu, niż kompletnie rozczarować się zaraz po zakupie. Nienawidzę tzw.
tandety, a zazwyczaj produkty z najniższej półki już na wstępie nawet nie
powinny trafić do sprzedaży bo najczęściej są po prostu niebezpieczne i ich
użytkowanie jest frustrujące. Poza tym kupując kilka produktów z najniższej
półki zazwyczaj przepłacamy na dłuższą metę, bo szybko się psują i musimy je
zamieniać częściej, aniżeli produkty z wyższej półki. Jednak bardzo nie lubię
przepłacać, a większość produktów jest cenowo zawyżona (np. w stosunku do
jakości). W dodatku, cena często nie jest wyznacznikiem jakości... Ten sam
produkt można przecież kupić w jednym sklepie za 300 zł, a innym za 600zł!
(podaję przykład z własnego doświadczenia zakupu wózka spacerowego). Duża
różnica, ale tylko w cenie.
Utrwalone przez lata doświadczenia zakupowe
sprawiają, że zakupy najczęściej są dla mnie złożonym procesem, dzięki któremu
nie przepłacam i jestem zadowolona z wyboru produktów. Co składa się na ten
proces?
1. Research:
jeśli potrzebuję coś kupić, sprawdzam listę najlepszych takich produktów (w
wyszukiwarce), zapoznaje się z opisami tych, które najbardziej mi odpowiadają
(czyli np. biorę pod uwagę mój styl życia, sposób wykorzystania produktu,
praktyczność itp.)
2. Wytypowanie
kilku najbardziej odpowiadających mi produktów z kategorii.
3. Porównywanie
cen w różnych sklepach (tu też wykorzystuję możliwość użycia np. specjalnych
kodów zniżkowych w sklepach internetowych, kuponów itp.) i dokonuję
ostatecznego wyboru.
Najtrudniejszy jest dla mnie
pierwszy punkt, bo zajmuje najwięcej czasu, ale na tym etapie często wykrywam
wady produktów, bo np. jeśli przeczytam recenzje na amazon, a tam jest 100
recenzji o produkcie, w tym 50 wspomina o jakimś problemie, to już jest dla
mnie jakiś znak.
Jestem też fanem wyprzedaży, a
raczej po prostu korzystam z ich możliwości i np. zdarza mi się kupić buty i ubrania dla dziecka z dużą zniżką kiedy
kupuję je sezon wcześniej. Właściwie jeśli kupuję ubrania, to rzadko poza
wyprzedażą. Dla przykładu, na wyprzedaży letniej w 2015 r. kupiłam córeczce
buty zimowe firmy Kamik za 90 zł i buty jesienno/zimowe firmy Keen za 125 zł.
Byłam i jestem tymi zakupami zachwycona, bo potrzebowałam dla córeczki
porządnych butów i normalnie wydałabym na jedną parę podobnej jakości
przynajmniej 250zł. To jest ten moment kiedy mogę cieszyć się z zakupów.
I tym, dla których zakupy to ciężka praca
wiążąca się z wymyślną strategią i tym, dla których to przyjemność życzę
udanych zakupów!




Prześlij komentarz