poniedziałek, 7 marca 2016


Zakupy Mamy
Praca czy relaks?



 
Spontaniczne zakupy są zdecydowanie nie dla mnie. Każdy wybór produktów, zwłaszcza dla mojej córeczki, jest trudny i zajmuje mi wiele godzin, a nawet dni spędzonych na porządnym researchu. A więc zakupy są dla mnie raczej ciężką pracą, niż jakby tego chcieli reklamujący się producenci, przyjemnością i odprężeniem.

 
Mam wysokie wymagania względem wszystkich produktów których używam, więc wolę już spędzić więcej czasu na dokształceniu się z zakresu użytkowania jakiegoś produktu, niż kompletnie rozczarować się zaraz po zakupie. Nienawidzę tzw. tandety, a zazwyczaj produkty z najniższej półki już na wstępie nawet nie powinny trafić do sprzedaży bo najczęściej są po prostu niebezpieczne i ich użytkowanie jest frustrujące. Poza tym kupując kilka produktów z najniższej półki zazwyczaj przepłacamy na dłuższą metę, bo szybko się psują i musimy je zamieniać częściej, aniżeli produkty z wyższej półki. Jednak bardzo nie lubię przepłacać, a większość produktów jest cenowo zawyżona (np. w stosunku do jakości). W dodatku, cena często nie jest wyznacznikiem jakości... Ten sam produkt można przecież kupić w jednym sklepie za 300 zł, a innym za 600zł! (podaję przykład z własnego doświadczenia zakupu wózka spacerowego). Duża różnica, ale tylko w cenie.

     Utrwalone przez lata doświadczenia zakupowe sprawiają, że zakupy najczęściej są dla mnie złożonym procesem, dzięki któremu nie przepłacam i jestem zadowolona z wyboru produktów. Co składa się na ten proces?

1. Research: jeśli potrzebuję coś kupić, sprawdzam listę najlepszych takich produktów (w wyszukiwarce), zapoznaje się z opisami tych, które najbardziej mi odpowiadają (czyli np. biorę pod uwagę mój styl życia, sposób wykorzystania produktu, praktyczność itp.)

2. Wytypowanie kilku najbardziej odpowiadających mi produktów z kategorii.

3. Porównywanie cen w różnych sklepach (tu też wykorzystuję możliwość użycia np. specjalnych kodów zniżkowych w sklepach internetowych, kuponów itp.) i dokonuję ostatecznego wyboru.
 
Najtrudniejszy jest dla mnie pierwszy punkt, bo zajmuje najwięcej czasu, ale na tym etapie często wykrywam wady produktów, bo np. jeśli przeczytam recenzje na amazon, a tam jest 100 recenzji o produkcie, w tym 50 wspomina o jakimś problemie, to już jest dla mnie jakiś znak.
 
Jestem też fanem wyprzedaży, a raczej po prostu korzystam z ich możliwości i np. zdarza mi się kupić buty  i ubrania dla dziecka z dużą zniżką kiedy kupuję je sezon wcześniej. Właściwie jeśli kupuję ubrania, to rzadko poza wyprzedażą. Dla przykładu, na wyprzedaży letniej w 2015 r. kupiłam córeczce buty zimowe firmy Kamik za 90 zł i buty jesienno/zimowe firmy Keen za 125 zł. Byłam i jestem tymi zakupami zachwycona, bo potrzebowałam dla córeczki porządnych butów i normalnie wydałabym na jedną parę podobnej jakości przynajmniej 250zł. To jest ten moment kiedy mogę cieszyć się z zakupów.
  I tym, dla których zakupy to ciężka praca wiążąca się z wymyślną strategią i tym, dla których to przyjemność życzę udanych zakupów!
 
0 comments:

Prześlij komentarz